Menu

Typowy Zen

Typowy Zen czyli facet, któremu wydaje się, że coś wie i o tym właśnie pisze

Dzień z Ekstraklasą # 27 Lechia na dobrej drodze

typowyzen

1. Po krótkiej przerwie na występy reprezentacji narodowych, LOTTO Ekstraklasa powróciła, w niezłym stylu, spotkanie Cracovii z Lechią Gdańsk. Drużyny, które walczą o grę w europejskich pucharach, a może nawet coś więcej, nie pokazały jednak szczytu swoich możliwości.

2. Na stadionie przy ul. Kałuży rozpoczęli goście. Powoli konstruowali swój atak pozycyjny, podczas gdy Cracovia szybko starała się przenieść na połowę rywala, jak najmniejszą ilością podań. Wprowadzało to sporo chaosu i strat z obu stron. Już w 5. minucie żółtą kartką ukarany został Maloca, który podobnie jak jego koledzy grał agresywnie i nie odpuszczał gospodarzom.

3. Od samego początku na boisku mieliśmy sporo walki i akcje z obu stron. W 11. minucie przez obronę Gdańszczan dryblingiem przebił się Deleu i oddał piłkę Budzińskiemu, który trafił jednak w słupek. Była to jedyna taka sytuacja gospodarzy w tym meczu, gdyż defensywa Lechistów zagrała niemal perfekcyjne spotkanie. Od razu na ten strzał odpowiedzieli goście, których błyskawiczna kontra zakończyła się strzałem Krasića z pola karnego. Wynik pozostawał jednak bez zmian.

4. Lechia grała przez środek i to stamtąd uruchamiała swoich skrzydłowych. Świetnym tego przykładem jest wykorzystana przez jej piłkarzy szansa z 18 minuty. Na lewej stronie świetnie pokazał się Wolski, który zwodem minął Wołąkiewicza i wyłożył piłkę Flavio Paixao. Ten próbując oddać strzał przewrócił się, na szczęście za nim czaił się jego brat, który otworzył wynik spotkania.

5. Goście szybko ustawiali się w obronie i zawsze jeden z piłkarzy z Gdańska był blisko swojego rywala. Cracovia starała się przeprowadzać ataki kombinacyjne, ale wydawały się one być wymuszone i nienaturalne. Bardzo dużo strzałów oddawał Budziński, najaktywniejszy w barwach "Pasów".

6. Po utracie bramki Cracovia na dobre przejęła inicjatywę, a gości czekali już tylko na okazję do kontrataku. Zdarzały się one jednak rzadko. Gospodarze niepotrzebnie próbowali przeprowadzać ataki środkiem boiska, gdzie dobrze ustawiona była drużyna Piotra Nowaka. Obrońcy Lechii dobrze trzymali ustawienie i nie pozostawiali miejsca na przeciśnięcie się żadnej piłki.

7. Lechii przytrafiały się jeszcze bardzo dobre sytuacje. W 36. minucie Marco Paixao w wyśmienitych okolicznościach trafił prosto w Sandomierskiego. Goście często przedostawali się pod bramkę "Pasów" prostopadłymi, przeszywającymi podaniami. Brylował w tym elemencie Krasić, który dodatkowo zabezpieczał tyły. Wynik do przerwy 0-1. 

9. Od razu po przerwie do ataku rzucili się gospodarze, którzy przez większość drugiej połowy spotkania utrzymywali się przy piłce i stwarzali sobie szanse na wyrównanie. W ich grze jednak czegoś brakowało. Czegoś lub kogoś. Momentami grali tak jakby na boisku nie było jednego zawodnika i nie rozwijali szybkich ataków.

10. Organizacja gry Lechii zasługuje na wielkie pochwały. Być może ich ataki po przerwie ustały, ale potrafili spokojnie kontrolować swoje poczynania w defensywie i nie dopuścić Cracovii do wejścia w swoje pole karne. Wprowadzeni na boisko Wdowiak i Piątek nie wnieśli do swojego zespołu nic co pozwoliłoby im wyrównać. Mecz zakończył się skromnym zwycięstwem Lechii Gdańsk.

11. Trzeba podkreślić, że w barwach Cracovii zagrali nowi zawodnicy, a pod koniec okienka transferowego do ekipy Jacka Zielińskiego dołączyło kilku piłkarzy, którzy jeszcze nie wdrożyli się do zespołu. Wygląda jednak na to, że "Pasy" przerwę reprezentacyjną przespały i jeszcze się nie obudziły. Skorzystała z tego Lechia Gdańsk, która po tym spotkaniu wskoczyła przynajmniej tymczasowo, na pierwszą pozycję w tabeli. Inwestycje poczynione w pomorski klub w końcu przynoszą oczekiwane efekty, a pozostaje jeszcze dobra rezerwa. Być może aspiracje mistrzowskie Lechii, to nie żart...

© Typowy Zen
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci