Menu

Typowy Zen

Typowy Zen czyli facet, któremu wydaje się, że coś wie i o tym właśnie pisze

Inne PSG, ale nadal zwycięskie

typowyzen

W piątek o godz. 20.00 wystartował nowy sezon Ligue 1. Francuska piłka nie uchodzi za najsilniejszą, choć produkuje wybitnych piłkarzy. Wpływ na to z pewnością ma dominacja jednego klubu w przeciągu ostatnich kilku lat we Francji. Nadal nie ma mocnych na PSG i właśnie to chcieli w 1. kolejce udowodnić mistrzowie kraju. Jak się jednak okazało, mecz nie był tak kolorowy dla Paryżan, jakby tego chcieli.

Powiedzmy sobie szczerze. Bastia nie jest zespołem, który będzie walczył o najwyższe miejsca w tabeli ligowej. Nikt więc chyba się nie łudził, że stworzą zagrożenie dla swojego bardziej utytułowanego rywala. goście od początku spotkania narzucili swoje warunki gry, atakując raz za razem.

W ofensywie PSG ponownie pojawił się Hatem Ben Arfa. Grający "fałszywą dziewiątkę", dawał więcej możliwości i elastyczności swojej ekipie, co także może zaskoczyć przeciwnika. W porównaniu jednak do meczu z Olympique Lyon, Francuz rozegrał bezbarwne spotkanie.

Szybkość z jaką Paryżanie przenosili piłkę z jednej strony boiska na drugą, naprawdę imponowała. W pierwszych minutach brakowało im jednak dokładności, a i Bastia nie chciała pozostać im dłużna. Rozpędzający się gospodarze sprawiali dobre wrażenie, niestety ich zapędy kończyły się równie szybko co zaczynały. Przebicie się pod bramkę Kevina Trappa stanowiło dla nich nie lada wyzwanie.

Po pierwszym kwadransie gra nieco się uspokoiła i wyrównała, gdyż goście zaliczyli serię niedokładnych zagrań i uciekła im koncentracja. Świetnie obroną gospodarzy dyrygował doświadczony Squillaci, dla którego jest to czwarty sezon w barwach Bastii. "I Turchini" mieli swoją najlepszą okazję już w 20. minucie. Wykorzystując nieuwagę rywala, skrzydłowy zespołu Ghislaina Printanta zdołał posłać w pole karne dośrodkowanie. Minimalnie chybił jednak Crivelli, który chyba nie spodziewał się, że piłka trafi pod jego nogi.

Gdy mistrzowie Francji przyspieszali, gubiła się defensywa Bastii. Nie robili tego jednak zbyt często, przez co obraz pierwszej części spotkania w wykonaniu gości wypadł marnie. Mało widoczny w ofensywie był Kurzawa, który przecież rozegrał idealne zawody w meczu o Superpuchar Francji. Podobnie rzecz się miała z Pastore, który przejął "dychę" po Zlatanie. Wydaje się, że brakowało w szeregach PSG kogoś, kto odwróci uwagę obrońców przeciwnika. Kimś takim był właśnie Ibrahimović i na razie godnego następy Szweda nie widać.

Defensywa gości nie miała co prawda dużo roboty, ale znów dobrze zachowywał się młody Kimpembe, który otrzymał kolejną szansę od Unaia Emery'ego i ją wykorzystał. Zupełnie nie odstawał poziomem od Davida Luiza. Niech korzysta z gry póki może, gdyż po powrocie z kontuzji w to miejsce wskoczy zapewne Thiago Silva. Jest to jednak świetne doświadczenie dla młodego Francuza.

Zawodnicy Bastii dobrze odrobili pracę domową i skutecznie utrudniali życie PSG, szczególnie w środku pola. Gorzej rzecz się miała w ataku, gdzie mogli liczyć głównie na stałe fragmenty gry, te jednak bili nie najlepiej. Do przerwy mieliśmy więc sensację, czyli bezbramkowy remis.

Druga połowa rozpoczęła się identycznie jak pierwsza, a obraz gry nie uległ zmianie. Cały czas atakowali goście, brakował tylko skuteczności. PSG nie potrafiło zachować intensywności ze spotkania o Superpuchar Francji. Dużo akcji indywidualnych, 1 na 1 nie przynosiło wyczekiwanych rezultatów.

Złośliwi powiedzą, że największą atrakcją była sytuacja, w której jedna z fanek ucierpiała na skutek spotkania jej twarzy z piłką bądź gdy kibice gospodarzy rzucali w kierunku piłkarzy z Paryża bliżej niezidentyfikowane przedmioty. Ten mecz miał jednak jeden moment warty zapamiętania. Na boisku pojawił się Jese, kupiony z Realu Madryt za 24 mln euro. Już w jednej z pierwszych akcji przyczynił się do zwycięstwa PSG. Świetne prostopadłe podanie do Hiszpana posłał były "Królewski", Angel Di Maria, a dobitkę po jego strzale wykorzystał Kurzawa. Klub ze stolicy Francji inkasuje pierwsze trzy punkty na wyjeździe w tym sezonie.

Nie da się ukryć, że pierwszy rok w nowej pracy, w nowym otoczeniu, w nowym kraju nigdy nie jest łatwy. Chyba tylko to może być usprawiedliwieniem dla Unaia Emery'ego po spotkaniach takich jak to. W końcu PSG odstaje od reszty stawki w każdym aspekcie. Jeśli jednak rzeczywiście chce myśleć o zwycięstwie w Lidze Mistrzów, to takie męczarnie nie mogą jej się zdarzać. Być może Grzegorz Krychowiak, który niestety jeszcze nie zadebiutował w oficjalnym spotkaniu, wprowadzi balans w grze swojego nowego klubu i przyczyni się do jego sukcesów. Wszyscy na to czekamy, tylko jak długo jeszcze!

© Typowy Zen
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci