Menu

Typowy Zen

Typowy Zen czyli facet, któremu wydaje się, że coś wie i o tym właśnie pisze

Dzień z Ekstraklasą #27 Była młócka, Lech to zmienił

typowyzen

1. W niedzielne popołudnie na INEA Stadion w Poznaniu, tamtejszy Lech podejmował Piasta Gliwice. Spotkanie miało przebieg typowy dla LOTTO Ekstraklasy. Szczęście w nieszczęściu jest takie, że przynajmniej padły bramki, a po pierwszej części gry się na to nie zanosiło.

2. Już na starcie agresywnie ruszyli gospodarze, odebrali piłkę zespołowi ze Śląska i zepchnęli go do defensywy. Taktyka Lecha była prosta - kombinacyjna gra między trójką Pawłowski-Majewski-Jevtić i zagrywanie futbolówki na czyhającego w polu karnym Robaka. Dość niepewnie zaczął w obronie Piast, ale to szybko minęło.

3. Kwadrans gry minął bez wyraźnej przewagi którejkolwiek z drużyn. Było mało biegania i mało gry, za to dużo chaosu i niedokładności. Dobrze prezentował się Szymon Pawłowski, który sprawiał najwięcej kłopotów obronie gości. Dobre zorganizowanie w defensywie było główną przyczyną zduszenia ataków w zarodku, zarówno ze strony "Kolejorza: jak i Piasta.

4. Goście nastawieni byli na grę z kontrataku, ale gdy do takiego już dochodziło, to niezbyt wielu zawodników się do niego podłączało, a piłkarze zachowywali się samolubnie i nie widzieli w kluczowych momentach swoich kolegów. Dało się zauważyć brak porozumienia Majewskiego z Jevtićem, a tylko ten drugi zagrał na swoim poziomie.

5. Do przerwy 0-0, a najlepiej na boisku grali zawodnicy defensywni. W Piaście był to Bukata, w Lechu Bednarek. Początek drugiej połowy meczu nie przyniósł niestety znacznego ożywienia widowiska, pomimo tego, że na murawie oglądaliśmy walkę, akcja za akcję.

6. Jak się okazało, kluczowe dla końcowego rezultatu spotkania były zmiany przeprowadzone przez Jana Urbana. Najpierw na boisku pojawił się Formella. W 75. minucie wyprowadził Lecha na prowadzenia. Piłkarze z Gliwic dali się zepchnąć do bardzo głębokiej obrony w samym polu karnym. W ten sposób zrobiło się dużo miejsca na jego skraju, a tam czekał już Formella, który pokonał Szmatułę technicznym strzałem.

7. "Kolejorz" nabrał wiatru w żagle i już do końca kontrolował boiskowe wydarzenia. Z małym wyjątkiem. W 91 minucie gola wyrównującego zdobył Szeliga, ale sędzia liniowy dopatrzył się w tej sytuacji spalonego. Chwilę później kontrę wyprowadzili gospodarze, a bramkę zdobył kolejny rezerwowy, Gajos. 2-0 dla Lecha i kibice w Poznaniu w końcu mogą być zadowoleni, choć bez przesady.

8. Jan Urban może odetchnąć przed przerwą na mecze reprezentacyjne. Lech wreszcie wygrał na swoim stadionie i zainkasował ważne trzy punkty. Jest jednak za wcześnie by wyciągać daleko wysunięte wnioski na temat dyspozycji graczy z Poznania, bowiem ich gra przez większość czasu pozostawiała wiele do życzenia. Deski ratunku musi za to szukać szkoleniowiec Piasta, a takową ma być dobry napastnik. Wydaje mi się jednak, że problem Piasta jest zdecydowanie głębszy, a w Gliwicach muszą na spokojnie, dokładnie przyjrzeć się całej sytuacji.

© Typowy Zen
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci