Menu

Typowy Zen

Typowy Zen czyli facet, któremu wydaje się, że coś wie i o tym właśnie pisze

Dzień z Ekstraklasą # 18 Do Gdyni jedziesz przegrać

typowyzen

1. W piękne, słoneczne sobotnie popołudnie na boiskach LOTTO EKSTRAKLASY mierzyły się ze sobą z jednej strony jedyna drużyna, która nie straciła w tym sezonie gola, a z drugiej niepokonana na własnym stadionie Arka. Zapowiadało się więc interesujące spotkanie, którego wynik okazał się być jeszcze ciekawszy.

2. Agresywnie rozpoczęli gospodarze, ustawieni na swojej połowie niemal całym zespołem, ale szybko przechodzący do wysokiego pressingu. Ataki prowadzili przede wszystkim skrzydłami, które po tej potyczce jeszcze bardziej urosły.

3. W 9. minucie mogło być już 1-0, gdy z pierwszej piłki uderzał Zbozień. Chwilę później świetną szansę miał Marcjanik, który wbiegł zupełnie niezauważony w pole karne Śląska, ale z kilku metrów przeniósł futbolówkę wysoko nad poprzeczkę. Śląsk próbował odpowiedzieć na grę Arki wysokim pressingiem, ale nie był tak skuteczny jak rywale.

4. Kilka minut po zmasowanym ataku gospodarzy sędzia podyktował rzut karny po faulu na Warcholaku. W akcji wziął udział Bożok, który szybko zagrał z pierwszej piłki do Warcholaka, a ten uciekł Dankowskiemu. "Jedenastkę" wykorzystał Marcus Vinicius i Arka słusznie wyszła na prowadzenie.

5. Na prawej stronie świetnie dysponowany był tego dnia Zbozień, który zadebiutował na stadionie w Gdyni. Generalnie współpraca bocznych obrońców ze skrzydłowymi "Żółto-Niebieskich", co przesądziło o rezultacie spotkania. Śląsk grał niedokładnie. Próbował przebić się środkiem boiska, lecz tam nie było dla nich miejsca.

6. Gdzie nie znajdowała się piłka, tam gęsto było od piłkarzy w żółtych koszulkach. Absolutnie wyłączony z gry został Morioka, w dużej mierze dzięki Sambei, który zawsze trzymał się blisko Japończyka. Ekipa Mariusza Rumaka nie potrafiła także wykorzystać stałych fragmentów gry, a tych miała sporo.

7. Po wyjściu na prowadzenie, Arka mogła sobie pozwolić na spokojną grę i rozpoczynanie akcji od własnej bramki. Śląsk nie wykorzystywał skrzydeł wystarczająco często, a to była dla nich jedyna opcja na stworzenie zagrożenia rywalowi. Pierwsza część spotkania zakończyła się prowadzeniem 1-0 gospodarzy.

8. Po przerwie obraz gry nie uległ znacząco zmianie. Na murawie pojawili się Madej i Gosztonyi, ale nie wnieśli do swojego zespołu oczekiwanych efektów. WKS nie mógł wydostać się ze swojej połowy i dłużej utrzymać się przy piłce. A Arka? Arka wysoko odbierała futbolówkę i napędzała grę skrzydłami.

9. Nie każdy ofensywny piłkarz Arki był widoczny w jej atakach jak, np. Zjawiński, ale każdy pracował na dobry rezultat zespołu, zaczynając od wysokiego pressingu, a kończąc na powrocie we własną szesnastkę. Jeśli ktoś w drużynie gości zasługuje na pochwałę, to jest to Mervo, który mimo fatalnej sytuacji cały czas pokazywał się do gry. Śląsk pokazywał jedynie zalążki gry ofensywnej i z pewnością we Wrocławiu potrzebne są jeszcze wzmocnienia.

10. Gospodarze byli bezbłędni w defensywie i tylko fortuna sprawiała, że nie podwyższyli wyniku. W 66. minucie było bardzo blisko. Po podaniu bardzo aktywnego Szwocha, gola strzelił da Silva, ale sędzia dopatrzył się spalonego, którego raczej nie było. Świetnie grał tego dnia Szwoch, a najlepiej obrazuje to sytuacja gdy zabawia się dryblingiem z Dwalim, a ten zupełnie sobie nie radzi.

11. W 88. minucie Arka odebrała rywalom resztki nadziei na dobry wynik i zdobyła drugą bramkę. W polu karnym piłka odbiła się od Madeja i trafiła pod nogi Siemaszki. Napastnik uderzył z pierwszej piłki z woleja, a futbolówka jeszcze potoczyła się między nogami Pawełka.

12. Arka znowu pokazała, że w Gdyni nie ma na nich mocnych, pytanie czy będzie potrafiła przełożyć to na dobre rezultaty w meczach wyjazdowych. Zwycięstwo okupiła niestety urazami Szwocha i Sambei, co może niepokoić. Z kolei niewiele można powiedzieć o grze Śląska. "Arkowcy" byli w sobotę jak małe pitbulle, które błyskawicznie podlatywały pod piłkarzy z Wrocławia, szarpały ich i nie chciały puścić. Goście dali się całkowicie stłamsić i ciężko stwierdzić jakie były założenia Mariusza Rumaka na to spotkanie. Śląsk cierpi na braki kadrowe i chyba tylko wzmocnienie ławki rezerwowych i wprowadzenie większej rywalizacji na poszczególnych pozycjach może pozwolić "Wojskowym" na powrót do górnej części tabeli.

© Typowy Zen
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci